Dedykuję tę książkę wszystkim, bo każdy nowy dzień stawia przed nami nowe problemy do rozwiązania. Od umiejętności radzenia sobie z nimi, zależy jakość naszego życia.

 

WSTĘP

Psychologia, która stawia sobie za cel niesienia pomocy człowiekowi w jego cierpieniach i w rozwiązywaniu problemów, z którymi sobie nie radzi, zbyt często zbacza w ślepą uliczkę. Zamiast dawać konkretne odpowiedzi na stawiane przez nas pytania, zajmuje się ustaleniem przyczyn naszych kłopotów i trudności. Jeśli czujesz się bezsilny, ponieważ mimo wielu podjętych prób, nie potrafiłeś rozwiązać swego problemu, udajesz się do specjalisty. Celem twojej wizyty jest otrzymanie pomocy w przywróceniu równowagi i w ulżeniu własnym cierpieniom. Zamiast tego, najczęściej dowiadujesz się, jaką nazwę ma twoja dolegliwość, do jakiej grupy patologii należy ją zaliczyć, a następnie po długiej i męczącej psychoanalizie, trwającej miesiącami a nawet latami, specjalista nareszcie gotowy jest wyjaśnić, jakie są przyczyny tej dolegliwości. A ponieważ przyczyny to przeszłość, której nie możemy zmodyfikować, nie pozostaje więc nic innego, jak pogodzić się z cierpieniem i zaakceptować smutną teraźniejszość a co za tym idzie, naszą nieuleczalną chorobę. Patologia, staje się niewygodną partnerką, z którą nie ma możliwości rozstania. Potwierdzają to opinie psychiatrów, psychologów i samych pacjentów. Wszyscy znamy powszechny slogan: „zaburzenia psychiczne są bardzo trudne do leczenia”. W jeszcze gorszej sytuacji są rodzice, którzy udają się do psychologa lub psychiatry, szukając pomocy dla swych dzieci. Nie tylko, że wychodzą z gabinetu przerażeni usłyszaną diagnozą, ale też kompletnie załamani i przygnębieni poczuciem winy. Bo jakakolwiek będzie ta diagnoza to specjalista nie zapomni nas poinformować, że za taki stan rzeczy to właśnie my jesteśmy odpowiedzialni. Albo zbyt mało poświęcaliśmy czasu naszemu dziecku, albo zawiniła nasza nadopiekuńczość lub też predyspozycje genetyczne po rodzicach lub dalszej rodzinie. Jednym słowem nie mamy już żadnych wątpliwości, co do przyczyn powstania zaburzenia, natomiast nadal nie wiemy, co zrobić, aby pozbyć się problemu. Niektórzy mimo wszystko nie chcą poddać się bez walki, sięgają po fachowe publikacje lub popularno-naukowe książki, od których uginają się pułki księgarń. Jednak po niedługim czasie dochodzą do przekonania, że cały ten obszerny zbiór egzaltowanych i megalomańskich poglądów większości psychologów, pedagogów czy psychiatrów to tylko czysto teoretyczne dywagacje, nie przylegające do codziennych epizodów z życia, które wprowadzają nas w niemałe zakłopotanie a często też w bezradność i brak wiary we własne siły. Świat pseudo-nauki podrzuca nam coraz to nowe teorie oparte na pseudo- badaniach, które nic w nasze życie nowego nie wnoszą a jeśli już, to tylko poczucie winy, niekompetencji i smutnej niemocy. Bo jak się odnieść do stwierdzenia poważnych ludzi nauki, że jeśli po porodzie, lekarze nie położą noworodka na łonie matki, to takie niedopatrzenie może mieć poważne reperkusje w późniejszym rozwoju dziecka. Albo, jeżeli maluch zbyt długo załatwia swoje potrzeby fizjologiczne w pieluchę to znaczy, że rodzice nie potrafią zapewnić mu równowagi psychofizycznej i dziecko w ten sposób manifestuje te niedostatki. Lub też, jeśli młody człowiek reaguje agresją, to znów nasza wina, bo albo zbyt mało poświęcamy mu czasu albo nie manifestujemy swych uczuć do niego w odpowiedni sposób. W innej sytuacji, jeśli dziecko nie wykonuje poleceń wychowawcy lub nie respektuje ustalonych norm, to przyczyna koniecznie musi leżeć w nadopiekuńczości lub w braku konsekwencji. Takie przykłady można przytaczać w nieskończoność, ale nie to ma być tematem tej książki. Posłużyłam się nimi tylko po to, aby czytelnik mógł odrzucić te wszystkie nieprzydatne nikomu idee. Jeśli nawet znaleziona przyczyna zaburzeń komunikatywnych jest słuszna, to i tak nie prowadzi do rozwiązania problemu, a często wręcz przeciwnie, prowadzi do jego narastania. Dzieje się tak, ponieważ rodzic, czy wychowawca widzący siebie jako sprawcę niewłaściwych zachowań dziecka, zupełnie traci grunt pod nogami i staje się bezradny. To tak jakby lekarz po zdiagnozowaniu choroby u pacjenta, wysłał go do domu bez podjęcia leczenia. Każdy by wtedy stwierdził – to już lepiej nie iść do lekarza i nie wiedzieć, że jestem chory. Moim celem nie będzie zdiagnozowanie i znalezienie przyczyny zaburzenia.


Ja chcę dać czytelnikowi konkretne odpowiedzi na dwa podstawowe pytania:

  • W jaki sposób dany problem się manifestuje i dlaczego się utrzymuje?
  • Jakie są skuteczne sposoby na rozwiązanie tego problemu?

 

Ale zanim to nastąpi, mam prośbę do czytelnika, aby na czas lektury odłożył na bok wszystkie swe dotychczasowe poglądy dotyczące natury człowieka, jego problemów i sposobów ich rozwiązań. Tradycyjne teorie, których nauczyliście się w szkole i w życiu, nie znajdą w tej książce zastosowania. Daleko odbiegniemy od, do dziś znajdującej powszechne zastosowanie, filozofii Arystotelesa, która opiera się na twierdzeniu: “istnieje tylko prawdziwe albo fałszywe, trzecie wykluczone”. My zajmować się będziemy właśnie tym trzecim.

 

Plutarch, historyk, pisarz i filozof Starożytnej Grecji opowiada o mieście Milesia, w którym dochodzi do bardzo dziwnej sytuacji. Można ją zdefiniować, jako niezwykłą patologiczną epidemię. Młode kobiety, bez żadnego powodu, targają się na własne życie. Jedne wybierały śmierć głodową, inne przez powieszenie, jeszcze inne rzucały się ze skalistego wzgórza itd. itd... Na nic się zdały: nadzór rodziny i kazania mędrców. Wydawało się, komentuje Plutarch, jakoby całe powietrze nad miastem było zatrute, i to ono prowadziło te młode niewiasty do tragicznego szaleństwa. W tak dramatycznej sytuacji Rada Miasta prosi o pomoc starego mędrca zamieszkującego samotnie na wzgórzach. Tenże doradził, aby ogłosić dekret o następującej treści: “Po śmierci, nagie ciało każdej młodej samobójczyni, zostanie wystawione na publiczny widok w centrum miasta, i pozostanie tam aż do całkowitego rozkładu”. To obwieszczenie natychmiast przerwało samobójstwa.
Ciekawe, czy mądry starzec świadomie, czy też tylko przez przypadek, zastosował terapeutyczną strategię, która doprowadziła do zlikwidowania problemu, poprzez odwrócenie patologii przeciw niej samej?
To krótkie opowiadanie niech posłuży za przykład, że paradoksalne, nie znajdujące przyczyny zachowanie można zmienić, ale tylko za pomocą hiper-paradoksu. Prosta logika i zdroworozsądkowe myślenie nie zawsze przyjdą nam z pomocą w rozwiązywaniu skomplikowanych problemów psychologicznych czy wychowawczych.
Wszystko, co znajdziecie w tej książce opiera się o bogatą bibliografię, a przede wszystkim o własne doświadczenia w praktycznym zastosowaniu prostych strategii rozwiązujących skomplikowane problemy w mojej pracy terapeuty.

Książka Jak wyjść z błędnego koła

Cena: 12zł + 3zł koszt przesyłki

Sposób zamówienia książki:

Proszę wysłać e-mail na adres dorota.kotarska@lodz-psychoterapia.net
W tytule proszę napisać ZAMAWIAM.
W treści e-mail proszę podać imię i nazwisko oraz dokładny adres, na który ma zostać dostarczona książka.

Metoda płatności : Przelew bankowy

Dorota Kotarska
Ul. Limanowskiego 31/35 m.11
91-309 Łódź

 

PKO Bank Polski SA
02-515 Warszawa,
Ul. Puławskiej 15
Nr konta: 77 1020 4900 0000 8502 3068 5393

 

W TYTULE/ OPISIE PŁATNOŚCI proszę wpisać Zamówienie książki, Jak wyjść z błędnego koła, Oraz podać swój dokładny adres.

autor: DOROTA KOTARSKA
tytuł: “JAK WYJŚĆ Z BŁĘDNEGO KOŁA”
podtytuł: Proste strategie dla skomplikowanych problemów